Ford Capri w klubie CCG
Zdarza się, że jeden pasjonat nie potrafi wybrać między młodością modelu a jego dojrzałością – i trzyma w garażu oba końce tej samej historii. Tak właśnie było z Fordem Capri w klubie Classic Cars Gorzów. Do jednego z członków należały dwa egzemplarze rozdzielone niemal dekadą produkcji: wczesne MK I i późne MK III. Dwa pokolenia tego samego coupé stały obok siebie, a archiwum klubowego forum zachowało ślad po tej nietypowej kolekcji.
Dwa Capri jednego właściciela
Pierwsze z aut to Ford Capri MK I 2.0 z 1972 roku, napędzany rzędowym silnikiem Pinto. To wersja z początków modelu, jeszcze z charakterystyczną, smukłą sylwetką pierwszej generacji i długą maską, pod którą kryła się czterocylindrowa jednostka. Drugie to Ford Capri MK III 2.3 V6 z 1980 roku – samochód z końcówki żywota modelu, z sześciocylindrowym widlastym silnikiem rodziny Kolonia i bardziej muskularnym, zmodernizowanym nadwoziem.
Zestawienie tych dwóch aut u jednego właściciela było dla forumowiczów gratką. Można było zobaczyć na własne oczy, jak przez dekadę zmieniała się filozofia Capri: od lekkiego, prostego coupé z lat sześćdziesiątych po dopracowanego youngtimera przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Rocznik 1972 i rocznik 1980 dzieliła nie tylko liczba cylindrów, ale też cały etap ewolucji marki.
MK I kontra MK III – co się zmieniło
Ford Capri MK I produkowano w latach 1969–1974. Był to samochód pomyślany jako europejska odpowiedź na fenomen Mustanga – przystępne cenowo coupé o sportowym wyglądzie, dostępne z szeroką gamą silników, od skromnych jednostek po mocne V6. Egzemplarz z klubu, z dwulitrowym Pinto, reprezentował rozsądny środek tej oferty: kultura pracy rzędowej czwórki i sylwetka, która do dziś uchodzi za jedną z najładniejszych w historii Forda.
MK III, budowane w latach 1978–1986, było gruntowną modernizacją. Zyskało zintegrowane zderzaki, podwójne reflektory, lepszą aerodynamikę i bardziej dopracowane wnętrze. Wersja 2.3 V6 oznaczała solidny zapas mocy i miękkie, niskie brzmienie sześciu cylindrów – zupełnie inny charakter niż u czterocylindrowego poprzednika. Między tymi dwoma autami mieściła się cała rozpiętość gamy silnikowej Capri: od Pinto, przez widlaste V6 Kolonia, aż po brytyjskie Essex montowane we wcześniejszych latach.
Model, który obiecywałeś sam sobie
Capri sprzedawano pod hasłem „the car you always promised yourself” – samochód, który zawsze sobie obiecywałeś. To była obietnica dostępnego marzenia: sportowy wygląd i emocje w zasięgu przeciętnego kierowcy. Ford trafił w nastroje epoki i przez kilkanaście lat produkcji Capri stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych europejskich coupé.
Dziś model ma status kultowego youngtimera, a najlepsze egzemplarze – zwłaszcza wczesne MK I i mocne wersje V6 – są cenionym obiektem kolekcjonerskim. Wokół modelu wyrosła osobna społeczność; polski portal capri.pl przez lata skupiał miłośników marki, wymieniających się częściami, wiedzą i historiami swoich aut. Obecność dwóch Capri w gorzowskim klubie dobrze wpisywała się w to szersze zjawisko – model niósł ze sobą własną, oddaną publiczność.
W klubowym archiwum
Para Fordów Capri była jedną z ciekawszych pozycji wśród klasyków dokumentowanych na klubowym forum. Sąsiadowała z inną fordowską frakcją – miłośnikami Forda Taunusa, z którym Capri dzieliło zresztą część rozwiązań technicznych. Pełny przegląd pojazdów prezentowanych przez członków zebrano w dziale nasze auta, a zdjęcia zachowane z tamtych lat trafiły do klubowej galerii.
Historia dwóch Capri u jednego właściciela pokazuje, czym był ten model dla ludzi, którzy naprawdę go pokochali. Nie chodziło o pojedynczy samochód, lecz o całą jego linię rozwojową – o możliwość postawienia obok siebie początku i końca tej samej opowieści. Ford Capri w klubie z Gorzowa zostawił po sobie właśnie taki ślad: dwa pokolenia coupé, które jeden pasjonat postanowił zatrzymać razem.